Aktualności

Najświeższe informacje

 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie

Pierwszy z finałowych dni mistrzostw świata na poznańskiej Malcie zapowiadał się emocjonująco dla polskich kibiców. W piątkowych wyścigach biało-czerwoni mieli stanęli przed czterema szansami na medale. Mnóstwo wysiłku w finale K-4 500 m kobiet włożyły reprezentantki Polski. Nasza osada w składzie Sandra Ostrowska, Dominika Putto, Julia Olszewska i Katarzyna Kościółek, która w czwartkowym półfinale minimalnie przegrała z Australijkami, bardzo długo utrzymywała się na medalowej, trzeciej pozycji. Polki w końcowej fazie dystansu nie były w stanie przeciwstawić się Niemkom i finiszowały na czwartej pozycji, ex aequo ze Słowaczkami. Najszybsze były Chinki, a drugie miejsce zajęły Hiszpanki. Podopieczne trenerów Zbigniewa Kowalczuka i Grzegorza Łabędzkiego nie kryły jednak dumy z tego, co udało się im osiągnąć w najważniejszym wyścigu sezonu.

– Pierwszy raz mam tak, że nie jest mi smutno, a jestem szczęśliwa, bo wiem, jak ciężki był trening i ile pracy włożyłyśmy do samego końca. Rok temu z Kasią urodziłyśmy dzieci, więc jeszcze jest trochę tej pracy do włożenia. Nie muszę zdobywać medalu mistrzostw świata przez trzy lata, ale na igrzyskach olimpijskich chcę go mieć – zaznaczała Putto. – W tamtym roku dziewczyny nie weszły do finału mistrzostw świata, a w tym jesteśmy czwartą osadą, więc jest z czego się cieszyć i na kim budować osadę. Trzeci raz płynęłam z Sandrą na szlaku, świetnie nas poprowadziła i mam pełne zaufanie do niej, podobnie jak do pozostałych koleżanek. Naprawdę jestem z nich dumna – dodała Kościółek.

Czwarty z rzędu finał mistrzostw świata w K-4 500 m mężczyzn odnotowali reprezentanci Polski. Młoda ekipa prowadzona przez trenera Ryszarda Hoppego, która z roku na rok czyni systematyczne postępy, prowadzili równorzędną walkę z pozostałymi osadami, ale ostatecznie Jakub Stepun, Jarosław Kajdanek, Valerii Vichev i Sławomir Witczak musieli zadowolić się siódmym miejscem. Strata do podium była jednak niewielka, bo wynosząca ledwie 0,55 sekundy, zatem nasi zawodnicy mają na czym budować optymizm w kontekście przyszłego sezonu. Złoto zdobyli Niemcy, a podium uzupełnili Australijczycy i Portugalczycy.

– Jest lekki niedosyt, a jak zobaczyłem wyniki, to serce zabolało jeszcze bardziej. Wydaje mi się, że start dobrze nam wyszedł. Nie wiem, które miejsce zajmowaliśmy na półmetku, bo w trakcie biegu załącza się tunelowa wizja. Wiedzieliśmy natomiast, że drugą połowę dystansu mamy znacznie szybszą niż reszta stawki, więc pozostanie lekko z tyłu nie powinno być dla nas problemem. W przyszłości na pewno postaramy się otwierać jeszcze szybciej. Trzeba dalej trenować, wierzyć w siebie i to, co się robi, ale dziś naprawdę było blisko – komentował Witczak, rodowity poznaniak i zawodnik miejscowego Energetyka, dla którego mistrzostwa świata w rodzinnych stronach są wyjątkowym wydarzeniem. – Pełne trybuny, bardzo dużo ludzi, mnóstwo flag, to jest mega wzruszające i budujące – nie ukrywał jeden z filarów męskiej czwórki.

Swoje wielkie chwile na poznańskiej Malcie przeżywał Oleksii Koliadych, mistrz świata sprzed dwóch i czterech lat w konkurencji C-1 200 m, który w piątek stanął przed szansą na swój trzeci tytuł. Nadarzyła się też okazja do rewanżu na przeciwnikach za finały zeszłorocznego czempionatu w Mediolanie i tegorocznych ME w Portugalii, podczas których 28-latek znalazł się tuż za strefą medalową. Na własnym terenie Koliadych nie dał szans rywalom i powiększył kolekcję tytułów najlepszego kanadyjkarza na świecie na 200 m. Drugi na mecie był Uzbek Artur Guliev, a trzeci Białorusin Andrei Zholabau. – Tak sobie wyobrażałem ten bieg przez ostatni miesiąc, śniło mi się to zwycięstwo. Zrobiłem wszystko na sto procent i są tego efekty. Na mecie czułem, że wygrałem, ale nie byłem do końca pewien. Dopiero koledzy powiedzieli, że zwyciężyłem, a podpływając do pomostu, już słyszałem okrzyki. To niesamowite uczucie – opowiadał Koliadych, który przy okazji tego zwycięstwa wywalczył cenne punkty do rankingu olimpijskiego dla naszej reprezentacji.

Debiut w seniorskich mistrzostwach świata w świetnym stylu zaliczyła Weronika Marczewska. W finale K-1 1000 m kobiet nasza zawodniczka, dla której to ostatni sezon w kategorii U-23, zajęła siódme miejsce. Mistrzynią świata w tej konkurencji została Węgierka Zsoka Csikos, wicemistrzynią Hiszpanka Laia Pelachs, a trzecia była Dunka Pernille Knudsen.

Wiele się działo również w przedpołudniowej sesji półfinałowej. Po udanym czwartku, gdzie nasi kadrowicze wywalczyli aż sześć awansów do finałów A, tym razem sesja półfinałowa potoczyła się dla naszych sprinterów i parakajakarzy ze zmiennym szczęściem. Kolejny krok w stronę walki o medale mistrzostw świata w K-1 500 m postawiła Anna Puławska. Mistrzyni świata w tej konkurencji w swoim półfinale spisała się bez zarzutu i dzięki wygranej zameldowała się w sobotnim finale.

– Na pewno chciałam popłynąć ten bieg taktycznie. Po uzgodnieniu z trenerem Grzegorzem Łabędzkim miałam popłynąć mocno start, zrobić przejście na tyle, żeby wyrobić przewagę nad rywalkami – relacjonowała Puławska. Mniej szczęścia w walce o wyścigi medalowe mieli inni nasi sprinterzy. W finale B C-1 500 m zobaczymy Dorotę Borowską, która na mecie była piąta, a w męskim finale C tej konkurencji ujrzymy Aleksandra Kitewskiego, siódmego w półfinale. W finale C w olimpijskiej konkurencji K-1 1000 m popłynie za to Przemysław Korsak, który w półfinale uplasował się na siódmym miejscu. Z rywalizacji kobiet w C-2 200 m odpadły zaś Kaja Lach i Amelia Sołtyńska, czwarte w pierwszym półfinale.

Na poznańskiej Malcie równolegle do rywalizacji sprinterów trwa walka o medale między parakajakarzami. Sześcioro naszych reprezentantów wystartowało w piątkowych półfinałach. Znakomicie poradziła sobie Katarzyna Sobczak. Brązowa medalistka ME w konkurencji KL-3 200 m wygrała swój półfinał i może w spokoju szykować się na walkę o kolejny krążek. – Jestem bardzo szczęśliwa, że półfinał właśnie tak wyglądał. Chciałam przede wszystkim kontrolować ten bieg. Warunki były ciężkie przez niesprzyjający wiatr, ale do tego się przyzwyczaiłam na poznańskiej Malcie. Teraz chwila oddechu i już pełne skupienie na finale – komentowała Sobczak, która w sobotę będzie miała okazję na zdobycie swojego premierowego medalu mistrzostw świata w parakajakarstwie. – Wiele osób bardzo nam kibicuje, jest to coś cudownego. Kibice siedzący na trybunach niosą nas po tej wodzie, dmuchając nam w plecy, i oby tak zostało. I oby jeszcze więcej kibiców dopingowało nas w sobotę i niedzielę – dodała dwukrotna paralimpijka z Tokio i Paryża.

Do finału VL-3 200 m pań awansowała z kolei Monika Kukla, która również wygrała swój półfinał. Mało brakowało, a o medale KL-2 200 m kobiet powalczyłaby też Anna Bilovol. 17-letnia Polka finiszowała na czwartej pozycji, tracąc do miejsca premiowanego awansem do finału jedynie 0,15 sekundy. Szósty w półfinale VL-3 200 m był z kolei Robert Wydera i w sobotę popłynie w finale B. Swój udział w mistrzostwach świata zakończyły natomiast Sara Rogowska i Zofia Seweryn, które zajęły odpowiednio szóstą i ósmą pozycję w półfinale VL-2 200 m.

Warto przypomnieć, że mistrzostwa świata w Poznaniu to nie tylko rywalizacja na torze, ale również okazja do spędzenia wolnego czasu i dobrej zabawy. Na kibiców czeka masa atrakcji, w tym strefa kibica powstała we współpracy z Centralnym Wojskowym Zespołem Sportowym i Fundacją PGE. W strefie tej można spróbować swoich sił w różnych typach kajaków czy parakajakach. To także okazja, aby nie tylko obserwować sportowców, ale również samemu przekonać się, jak wygląda kajakarstwo z perspektywy zawodnika. Kibice mogą też zobaczyć wojskowy sprzęt, poznać wyposażenie żołnierzy, a także skosztować tradycyjnej grochówki. O wyjątkową atmosferę na trybunach przez cały czas dba natomiast DJ Gambit. Wokół toru znów nie brakuje natomiast żołnierzy-sportowców z Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego. Na Malcie zjawili się m.in. Wojciech Nowicki, złoty medalista olimpijski w rzucie młotem z Tokio, czy Damian Żurek, mistrz Europy w łyżwiarstwie szybkim.

– Moim zadaniem jest wnoszenie flagi do góry podczas hymnu państwa, którego zawodnik zwycięży w danej konkurencji, godnie reprezentując przy tym Cywilno-Wojskowy Zespół Sportowy. Mam nadzieję, że nasi kajakarze zdobędą jak najwięcej złotych medali i wspólnie będziemy się cieszyć z ich sukcesów – mówił Nowicki, z kolei Żurek w trakcie mistrzostw spróbował swoich sił w smoczej łodzi, przebrał się za maskotkę mistrzostw koziołka PaddiGo, czy pomagał w ceremonii dekoracji medalistów. – Jestem wielkim fanem każdego rodzaju sportu i jak tylko mogę pokibicować naszym żołnierzom, to jest to coś fajnego. Pierwszy raz jestem na regatach i bardzo fajnie, że od razu udało się trafić na taką imprezę. Widząc organizację tych mistrzostw świata, wszystko bardzo mi się podoba – zaznaczał podwójny indywidualny mistrz Europy w łyżwiarstwie szybkim.

Mistrzostwa świata w kajakowym sprincie i parakajakarstwie potrwają do niedzieli. W sprzedaży wciąż jeszcze są wejściówki na rozgrywane na torze Malta w Poznaniu zawody. Sprzedaż prowadzona jest przez portal biletomat.pl.

 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie
 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie
 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie
 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie
 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie
 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie
 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie
 Kajakarze na torze regatowym Malta podczas mistrzostw świata w kajakarstwie